czwartek, 26 lutego 2015

Łódź i domatorzy

Dzisiaj jadę do Łodzi.
Nie na żadną wycieczkę. Jadę by na odebranie nagród z okazji jakiegoś tam konkursu o wymarzonym zawodzie. Napisałam krótkie opowiadanie o zawodzie architekta i zostałam doceniona. To miłe,  ale nie licze na jakąś główną nagrodę,  bo na pewno znajdą się prace lepsze od mojej. Poza tym jakie szanse w takim ogólnopolskim konkursie ma prosta dziewczyna z pipiduwy? Hmmm, raczej marne.
Niby lubię takie wyjazdy, bo to w końcu jakieś urozmaicenia rzeczywistości,  ale dziś najchętniej zostałabym w domu. Czasem mam ochotę po prostu schować się w domu, zmyć cały makijaż i nie pokazywać się innym ludziom. Jestem typową domatorką, choć czasem lubię wyjść na zakupy. A gdzie? Oczywiście do drogerii...

środa, 11 lutego 2015

Małe rzeczy

Dzisiaj wyszłam z domu z własnej woli, co ostatnio nieczęsto mi się zdarza. Wyszłam by spotkać się z moim karłowatym ziemniakiem, czyli Martą. Odwiedziłyśmy chyba wszystkie sklepy w Wieluniu i ja oczywiście musiałam kupić sobie jakieś kosmetyki, jak to ja. Bardzo fajnie było się oderwać od ciągłego siedzenia w domu i miałam w końcu powód by się pomalować co poprawiło mi humor, bo kiedy lepiej wyglądam to i moja dusza czuje się lepiej...
Kiedy tak razem wariowałyśmy w Biedronce, kiedy rzuciłam czapkę Ziemniaka na drzewo,  kiedy Ziemniak bił mnie tą czapką, zauważyłam,  że najwięcej radości i śmiechu sprawiają mi takie małe rzeczy. A więc cieszmy się z małych rzeczy, jak śpiewała Sylwia Grzeszczak!!! Bo z czegoś w końcu trzeba czerpać radość.

Rutyna, rutyna i jeszcze raz rutyna

  Nie pisałam długo,  bo przede wszystkim nie miałam kompletnie o czym pisać i miałam kiepski humor. Ferie się niedługo kończą,  a ja zauważyłam,  że w sumie nie zrobiłam nic ważnego w te ferie. Zamierzałam przeczytać "Grę o Tron" i "Drużynę Pierścienia", a nawet nie skończyłam tej pierwszej. Mogę się poszczycić jedynie tym, że parę razy spotkałam się z przyjaciółką, pobawilam sie z psem, dwa razy byłam u kosmetyczki,  obejrzałam kilkanaście odcinków "how i met your mother" i obejrzałam "Kung fu panda 2". A i jeszcze przedwczoraj oglądałam super bajkę "Strażnicy Marzeń". Obejrzałam ją ze względu na to, że podobała mi się z wyglądu główna postać,  czyli Jack Mróz... wiem to głupie,  że miałam taki powód,  ale ja już taka jestem. Kiedyś zmarnowałam jakieś pół godziny na jakiś bezsensowny film, tylko dlatego, że grał tam mój ukochany Orlando Bloom. Lecz wracając do "Strażników Marzeń" to polecam go obejrzeć i małym i dużym,  bo może dla mnie nie był szczególnie śmieszny,  ale bardzo ciekawy. Jeśli chcecie się pośmiać to polecam obejrzeć "Kung fu pandę", bo ja na tym rycze ze smiechu... Wpadłam na pomysł,  że może niedługo napiszę o moich ulubionych bajkach/filmach animowanych! Opisałabym je trochę, wyraziła swoją opinię...
A tak poza tym to zauważyłam,  że w moim życiu panuje ciągła rutyna. Rzadko zdarzają się jakieś wydarzenia,  które choć trochę urozmaicają rzeczywistość.  W ferie każdy mój dzień wyglądał bardzo podobnie. A ja nie lubię rutyny, przeciwnie, bardzo lubię jak świat wokół mnie się zmienia, oczywiście na lepsze...
No niestety tak już jest,  że nie możemy mieć wszystkiego czego chcemy.

wtorek, 3 lutego 2015

Kolejny nudny dzień

Nie lubię wcześnie wstawać.

Tak jak chyba każdy. Najchętniej spałabym do dwunastej. Może to dlatego, że prowadzę "Nocne Życie" i potrafię do trzeciej w nocy czytać książkę lub coś oglądać.
Dziś jednak musiałam wcześniej wstać, bo niedługo wybieram się do kosmetyczki, by doprowadziła moją twarz do porządku, ponieważ moja cera to jest jakaś masakra.
Siedzę sobie teraz, piszę ten post i słucham mojego ukochanego "I See Fire" Eda Sheeran'a, a za oknem świeci słońce. Czy może być lepiej? Może, po kosmetyczce znowu spotkam się z moją best friend i pewnie znowu udamy się nie wiadomo po co do Biedronki. Wczoraj sporo czytałam "Gry o Tron" i chyba stanie się ona moim ulubieńcem tego tygodnia, choć pewnie skończę ją jutro. Moim ulubieńcem jest też sok multiwitamina z Fortuny. Nie mogę przestać go pić. Jestem jakimś sokoholikiem.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Wyjątkowo zwyczajny dzień

 Dziś był naprawdę fajny dzień. Mimo, że w obu bibliotekach, w których dzisiaj byłam wypożyczono pierwsze części trylogii "Władca Pierścieni" J.R.R. Tolkiena, to miałam wyjątkowo dobry humor. To dzięki mojej najlepszej przyjaciółce, jedynej osobie, która może doprowadzić mnie do płaczu, oczywiście ze śmiechu. 
 Poszłyśmy dziś razem do dwóch bibliotek i do Biedronki. Było to niestety krótkie spotkanie i już się nie mogę doczekać następnego. 
 Moja przyjaciółka jest nadzwyczajną osobą. Przede wszystkim niezwykle zabawną. Dzisiaj żonglowałą herbatą jedną ręką i robiła demolkę w Biedronce. Jak zawsze śmiałyśmy się tak głośno, że było nas słychać w całym sklepie, ale nie przejmowałam się tym. Kiedy mam dobry humor, mało mnie obchodzi, co kto sobie o mnie pomyśli.
 Drugą połowę dnia spędziłam czytając "Grę o Tron". Muszę przyznać, że coraz bardziej podoba mi się ta książka, a zwłaszcza postać Daenerys.
 Tak więc, dzisiejszy dzień zaliczę do udanych. A u Was? Jak minął dzień? /dziwna ola

Plany na ferie

Nareszcie!  Dwa tygodnie błogiego lenistwa. Oczywiście,  będę aktywnie odpoczywać, jeśli za aktywny odpoczynek uważacie czytanie książek,  oglądanie filmów i seriali do późna w nocy. 
  Nie jestem rozrywkowym człowiekiem.  Dotąd wydawało mi się,  że jestem, ale w końcu zdałam sobie sprawę z tego, że najlepiej czuję się w domu, leżąc na kanapie lub na łóżku.  Jestem domatorem, przyznaję się do tego. Lubię dreszczyk emocji, ale chyba wolę go przeżywać leżąc wygodnie pod ciepłą kołdrą i pijąc ciepłe kakao. 
Co do moich planów na ferie to nie są one zbyt ambitne.  Nigdzie nie wyjeżdżam,  bo nie mam ochoty. Na pewno będę się spotykać z moją kochaną przyjaciółką, no i będę spędzać czas z moją rodziną.  A tak poza tym?
A tak poza tym to zamierzam przeczytać "Grę o tron" George'a R.R. Martina, którą polecałam w poprzednim poście. Na moją książkową listę wpisuję również "Władcę Pierścieni: Drużyna Pierścienia"  Johna R.R. Tolkiena. Moją fascynacją książkami pana Tolkiena i filmami opartymi na nich opisze w następnym poście. 
Poza tym chciałabym pooglądać mój ukochany serial, czyli "How i met your mother", który jest przecudowny, przekomiczny, przewspaniały i w ogóle jest perfect. O nim też muszę kiedyś napisać,  bo myślę,  że fajnie będzie jak będę polecała jakieś książki czy właśnie seriale bądź filny. Mogę polecać też kosmetyki, bo na ich punkcie też mam bzika, co potwierdzi... każdy kto mnie dobrze zna. 
Więc mówiąc krótko moje plany na ferie to książki, seriale, filmy, gry, spotkania z rodziną i z przyjaciółmi.  
A jakie są wasze plany na ferie? Pozdrawiam i życzę mile spędzonych dwóch tygodni/ dziwna ola

Gra o tron

Witam.

W moim mieście za oknem jest szaro buro,  czyli jak zawsze. Co można robić w taki dzień?  Czytać. Tylko czytać.
Na moje szesnaste urodziny dostałam od pewnej osoby książkę. Nie byle jaką książkę,  ale właśnie "Grę o tron" George'a R. R. Martina. Dużo słyszałam o serialu opartym na cyklu "Pieśń Lodu i Ognia", którego pierwszym tomem jest właśnie "Gra o tron". Podobno w tym serialu w każdym odcinku ginie kilku bohaterów i jest mnóstwo scen "dla dorosłych". Nie miałam co czytać,  więc z chęcią zabrałam się za tą książkę. Jestem dopiero na około 378 stronie (książka liczy aż 838!!!) i muszę przyznać,  że serio mi się podoba. Przede wszystkim kocham fantastykę,  więc prawie każda książka tego gatunku mi się spodoba. Lecz to nie jest jedyna zaleta tej książki.  Bardzo lubię jak autor piszę dość szczegółowo,  na tyle, że doskonale umiem sobie wyobrazić jak wygląda tamten świat,  a tak właśnie pisze George R.R. Martin. Poza tym fabuła jest również ciekawa. Chciałabym krótko i dosyć zrozumiale opisać o czym jest ta książka,  ale to nie jest takie łatwe,  lecz spróbuję. 
Miejscem akcji są Zachodnie Krainy, gdzie na Żelaznym Tronie zasiada Robert o dziwnym nazwisku,  którego nie umiem wypowiedzieć.  W każdym razie, Robert zdobył tron pokonując poprzedniego króla - szalonego Aerysa Targaryena, który nazywany był też Smoczym Królem.  W Królestwie panuje chwilowy spokój,  ale nikt nie podejrzewa, że potomek Smoczego Króla planuje wrócić do Zachodnich Krain i objąć tron. Jednym z głównych bohaterów jest Ned Stark, władca Winterfell, miasta najbardziej oddalonego na zimną północ,  który pewnego dnia został Namiestnikiem Króla,  czyli drugą najważniejszą osobą w Królestwie.  Jak można się domyślić,  niedługo potem zaczyna się krwawa gra o tron.
Niestety ta fabuła jest tak rozgałęziona, że trudno jest to zwięźle streścić,  ale ta książka zasługuje na moją pieczątkę " Polecam, Dziwna Ola". Serial jest równie dobry, co prawda oglądałam zaledwie kilka odcinków,  ale jak skończę książkę,  to wezmę się za serial.
A wam gorąco polecam i książkę i serial/ dziwna ola
 

Pierwszy post!!!

A więc...
Witam. Jestem Ola i na razie tylko Ola. 
Założyłam tego bloga z kilku powodów:
1. Przede wszystkim namówiła mnie do tego moja przyjaciółka (pozdrawiam ją, jeśli to czyta)
2. Lubię pisać,  o wszystkim i o niczym
3. Czasem muszę wyrazić swoje emocje i uczucia, a blog jest jednym z najlepszych sposobów by się po prostu wygadać

Wydaję mi się,  że jestem nudnym człowiekiem i być może nie ma po co czytać mojego bloga, ale może znajdą się tacy, którzy w moich postach zobaczą też cząstkę siebie.
  Powinnam już na wstępie ogłosić,  że jestem dziwna. Nie wyjątkowa, nie jedyna w swoim rodzaju, po prostu dziwna. Matko, to trochę sprzeczne. Napisałam,  że jestem nudna, a potem,  że jestem dziwna. Nie wiem jak to wyjaśnić, ale tak jest. Jestem pełna sprzeczności,  tak jak każdy z nas.
  Na tym blogu postaram się opisywać co ciekawego albo mniej ciekawego zdarzyło się w moim życiu, będę pisać swoje rozmyślania i refleksje (bo naprawdę mam ich sporo). Miejmy nadzieję,  że komukolwiek się spodoba mój blog/ dziwna ola