środa, 11 lutego 2015

Rutyna, rutyna i jeszcze raz rutyna

  Nie pisałam długo,  bo przede wszystkim nie miałam kompletnie o czym pisać i miałam kiepski humor. Ferie się niedługo kończą,  a ja zauważyłam,  że w sumie nie zrobiłam nic ważnego w te ferie. Zamierzałam przeczytać "Grę o Tron" i "Drużynę Pierścienia", a nawet nie skończyłam tej pierwszej. Mogę się poszczycić jedynie tym, że parę razy spotkałam się z przyjaciółką, pobawilam sie z psem, dwa razy byłam u kosmetyczki,  obejrzałam kilkanaście odcinków "how i met your mother" i obejrzałam "Kung fu panda 2". A i jeszcze przedwczoraj oglądałam super bajkę "Strażnicy Marzeń". Obejrzałam ją ze względu na to, że podobała mi się z wyglądu główna postać,  czyli Jack Mróz... wiem to głupie,  że miałam taki powód,  ale ja już taka jestem. Kiedyś zmarnowałam jakieś pół godziny na jakiś bezsensowny film, tylko dlatego, że grał tam mój ukochany Orlando Bloom. Lecz wracając do "Strażników Marzeń" to polecam go obejrzeć i małym i dużym,  bo może dla mnie nie był szczególnie śmieszny,  ale bardzo ciekawy. Jeśli chcecie się pośmiać to polecam obejrzeć "Kung fu pandę", bo ja na tym rycze ze smiechu... Wpadłam na pomysł,  że może niedługo napiszę o moich ulubionych bajkach/filmach animowanych! Opisałabym je trochę, wyraziła swoją opinię...
A tak poza tym to zauważyłam,  że w moim życiu panuje ciągła rutyna. Rzadko zdarzają się jakieś wydarzenia,  które choć trochę urozmaicają rzeczywistość.  W ferie każdy mój dzień wyglądał bardzo podobnie. A ja nie lubię rutyny, przeciwnie, bardzo lubię jak świat wokół mnie się zmienia, oczywiście na lepsze...
No niestety tak już jest,  że nie możemy mieć wszystkiego czego chcemy.

2 komentarze: